-:-
,


Pelikan
4-0
Orkan M.
Klasa B 10/11, 05.06.2011, 11:00
Planty Niechanowo
  1. Maratończyk... 33
  2. Polonia Poznań 29
  3. Błękitni II... 28
6. Pelikan... 22

Gospodarz.pl
Orkan Działyń 1 - 3 Polonia Poznań
Zawisza Dolsk 2 - 1 GKS Gułtowy
Polonia II Środa Wielkopolska 2 - 5 Phytopharm Klęka
Pelikan Niechanowo 1 - 1 Orkan Jarosławiec
Wełnianka Kiszkowo 0 - 4 Maratończyk Brzeźno
Wielkopolska II Komorniki 3 - 1 Pogoń Książ Wielkopolski










Marcinek - Pelikan 1:0
poniedziałek, 21.09.2009 dodał ratajkomentarze: 3,   źródło: wlasne wyświetleń: 3161
pilka7

I znowu świętowanie pierwszego zwycięstwa musimy odłożyć. I to przynajmniej na dwa tygodnie, bo w następną niedzielę pauzujemy. Może jednak ta przerwa będzie zbawienna.

W niedzielę potwierdziło się, że godzina 16 nie służy rozgrywaniu przez nas meczów. I nie służy nam sędzia znany już z Manieczek, który jeśli rozgrywamy mecz o wspomnianej porze pojawia się jak diabeł z pudełka i mamy już podwójne nie służenie. Arbiter nadal czepia się o auty i przeklinać nie każe, a przecież to nie są juniorskie rozgrywki. Tym razem jeszcze często stosował tryb rozkazujący a pogadać lubi, niekoniecznie z sensem. Trudno. Pozostaje wierzyć, że na dwóch meczach w tej rundzie nasze spotkania się zakończą. Choć jak przypomniał Kasza przed meczem w Manieczkach sędzia powiedział, że w Niechanowie jeszcze nie był. Miejmy nadzieję, że nie wymodli w WZPN takiej wizyty.

 Ale nie sędzia nam ten mecz przegrał, nie przegraliśmy też przez auty. Po raz kolejny dała o sobie znać kulejąca skuteczność. Może nawet więcej niż kulejąca. A mecz mógł się ułożyć zupełnie inaczej. Na początku zaznaczyła się nasza przewaga. Niewielka, ale zawsze. My staraliśmy się rozgrywać piłkę, a gospodarze raczej przyczajeni na swojej połowie liczyli na możliwość wyjścia z kontratakiem. Choć akurat pierwsza setka zaczęła się od wybicia piłki z naszej połowy – drużyna Marcinka zaangażowała się akurat w atak większą liczbą graczy – a piłka przeleciała nad stoperem i w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Aka niestety z prezentu nie skorzystał, a cała akcja zakończyła się tylko rzutem rożnym. Pomimo tego, iż mieliśmy przewagę gra nie była zbyt płynna i jak zauważył trener z trudem przychodziło wymienienie choćby trzech celnych podań na połowie przeciwnika. Często były problemy z opanowaniem piłki co dziwi biorąc pod uwagę równą – sztuczną – murawę. Równie często mieliśmy do czynienia z próbami akcji indywidualnych, kończących się jednak bardzo szybko. A gdy już udało się pograć, nawet przez chwilę, piłką robiło się groźnie. Tylko takich akcji tez było niewiele – w zasadzie pamiętam jedną – być może dlatego, że toczyła się przy linii, przy której siedziałem. A wyglądało to tak, że Radziu, Borek i zdaje się Robak wymienili między sobą kilka podań, Radziu rzucił piłkę po linii do Borka, a ten zakończył strzałem z ostrego kąta i gdyby uderzył odrobinę mocniej mogła paść bramka. W tym momencie byłaby to bramka wyrównująca. To co nam przychodzi z trudem nasi rywale dostają na tacy i tak też było tym razem. Niegroźny z pozoru strzał został odbity przez wiosnę tak nieszczęśliwie, że znalazła się pod nogami rywala, który nie mógł nie trafić. A później gospodarze ograniczyli się do kontr, a jedna z nich została przerwana w ostatniej chwili, w naszym polu karnym, wślizgiem Macieja. A propos wślizgów i sędziego, to wślizgów było mało, więc sędzia często grę przerywał gdy dwóch zawodników biegło ramię w ramię zarządzając rzut wolny wedle własnego widzi mi się. I jeszcze żeby było jeszcze mniej wesoło w końcówce pierwszej połowy urazu nabawił się Radziu i na drugą połowę już nie wyszedł.

Druga połowa to już właściwie nasza dominacja. Nie wiem czy drużyna Marcinka na tyle opadła z sił, czy po prostu wykazali się większą dojrzałością taktyczną, ale cofnęli się na swoją połowę i tylko kilka razy groźniej wychodzili z akcją, nie angażując jednak więcej niż trzech graczy. A my próbowaliśmy, ale niewiele z tego wynikało. Był strzał Borka, który na chwilę dał nam nadzieję – nam siedzącym na ławce, bo z naszej perspektywy wyglądało, że piłka znalazła się w siatce. Raz, po rzucie rożnym, niedokładnie w piłkę trafił Maciej i wreszcie – znowu po rogu – w poprzeczkę głową trafił Robak oczywiście używając piłki. W sensie – żeby było jasne – Robak uderzył piłkę, która to z kolei trafiła w poprzeczkę. Były też chyba ze trzy rzuty wolne z dogodnej odległości (jeden w pierwszej połowie), raz obronił bramkarz, drugie uderzenie bez mocy jednak w światło bramki, i trzeci strzał niecelny, a wszystkie wspomniane próby podjął Stupa, wracający do składu po francuskich wojażach. I tak do końca spotkania nie udało się wyrównać. Chociaż jak mogło się potoczyć do końca nie wiadomo, gdyż sędzia zakończył 5 minut przed czasem. 

Gratulacje należą się gospodarzom, którzy potrafili wygrać ciężki dla oby ekip mecz, a w pierwszej połowie pokazali kilka szybkich wymian często grając z „klepki”, a w drugiej skuteczną obronę, o którą z pewnością nie łatwo na tak szerokim boisku, nawet gdy na jednej połowie znajduje się 21 zawodników. A jeśli o nas chodzi to mam nadzieję, że oczekiwania na pierwsze zwycięstwo definitywnie już przekładamy na następny mecz.

Udostępnij

Komentarze

wtorek, 22 wrzesień 2009, 07:51 Pyndek / komentarzy: 75
Szkoda tego spotkania bo remis to sprawiedlwy wynik, ale cóż walczymy dalej.
wtorek, 22 wrzesień 2009, 19:37 rataj / komentarzy: 29
w tym spotkaniu nawet nasze zwycięstwo można by uznać za sprawiedliwe.
wtorek, 22 wrzesień 2009, 22:59 maly / komentarzy: 90
no walczymy :))

Niestety, ale tylko zarejestrowani uzytkownicy moga dodawac komentarze...
Wszelkie prawa zastrzeżone Pelikan Niechanowo 2014 r.

hurtownia sportowa

hotele Gniezno
serwisy WWW