-:-
,


Pelikan
4-0
Orkan M.
Klasa B 10/11, 05.06.2011, 11:00
Planty Niechanowo
  1. Maratończyk... 33
  2. Polonia Poznań 29
  3. Błękitni II... 28
6. Pelikan... 22

Gospodarz.pl
Orkan Działyń 1 - 3 Polonia Poznań
Zawisza Dolsk 2 - 1 GKS Gułtowy
Polonia II Środa Wielkopolska 2 - 5 Phytopharm Klęka
Pelikan Niechanowo 1 - 1 Orkan Jarosławiec
Wełnianka Kiszkowo 0 - 4 Maratończyk Brzeźno
Wielkopolska II Komorniki 3 - 1 Pogoń Książ Wielkopolski










Pelikan - GKS Gułtowy 5:3
niedziela, 29.04.2012 dodał ratajkomentarze: 0,   źródło: wlasne wyświetleń: 3154
Zinio

Gorąca niedziela w Niechanowie. Dosłownie i w przenośni i w paralelni. Do rekordowych temperatur w miesiącu kwietniu doszły spore emocje w kolejnym aklasowym meczu. Dzisiaj o godzinie 11 w niemal 30-to stopniowym upale drużyna Pelikana podejmowała ekipę GKS Gułtowy.

Tradycyjnie gorąco jest w ostatnim czasie już w szatni, gdy przychodzi do wyboru wyjściowego składu, a może raczej nie do wyboru, bo wybierać nie ma z czego, pozostaje kwestia ustawienia poszczególnych ludzi na placu gry. I tak w dniu dzisiejszym wyszło to następująco: Zbyszek R. – Szymon, Zinio, Kasza, Patryk – Ciąża, Faja, Goździk, Wiśnia – Zbyszek K., Norbi.

Co do samego przebiegu meczu to tym razem będzie szybko i na temat. Po pierwsze na opisanie wszystkich sytuacji, które stworzyliśmy potrzeba by ze trzech dni, a po drugie chyba przez wspomniany upał, oddziałujący na głowę, sporo rzeczy pewnie bym pominął. Początek w naszym wykonaniu był całkiem obiecujący, co przełożyło się na bramkę zdobytą przez Goździka. Niedługo potem były jeszcze ze dwie, trzy dobre (mało powiedziane) okazje do podwyższenia wyniku, ale jak to bywało wcześniej nie dość, że nie podwyższyliśmy to jeszcze bramkę straciliśmy i znowu zrobiło się nerwowo. Nerwowo na chwilę. Na nasze szczęcie mamy w składzie Norbiego i Ciążę i z ich sprawą na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem. Zanim jeszcze przerwa nastąpiła zmiana być musiała (tak pewnie powiedziałby mistrz Yoda) – w miejsce Faji wszedł Aka, ale w ostatnim swoim zagraniu, w tym meczu Faja asystę zaliczył (znowu Yoda – jak ktoś nie wie o co chodzi Gwiezdne Wojny niech obejrzy).

Druga połowa zamiast przynieść kolejne bramki dla nas przyniosła kolejne nerwy. Zamiast strzelać – straciliśmy. Najpierw po zamieszaniu na 16 metrze, zawodnik gości popisał się strzałem w same widły, a niedługo później po zamieszaniu na 5 metrze inny zawodnik gości (a może ten sam – tego niestety nie wiem i przyznaję się do pełnej amatorki jeśli chodzi o pisanie relacji) wracając do kwestii... inny zawodnik gości – świadomie, albo nawet nie wbił piłkę do bramki i zrobiło się 3:3. Szczęśliwie otrząsanie się nie trwało długo i chwilę p[o stracie był zysk. Tym razem Zbyszek (było nie było strzelecko gorzej dysponowany niż w poprzednich meczach) popisał się asystą, a Goździk spokojem w polu karnym i piruetemobrotemzprzyjęcemzjednoczesnymprzygotowaniempiłkidostrzału strzelił spokojnie obok bramkarza (znowu: było nie było, najlepszym człowiekiem w ekipie gości) dzięki czemu znowu prowadziliśmy jedną bramką (nie wspomnę iloma bramkami mogliśmy/powinniśmy w tym czasie prowadzić). Po tej bramce – mimo iż wynik był cały czas stykowy – goście zwyczajnie siedli. Jednobramkowe prowadzenie jest niewielką zaliczką (wiemy o tym aż za dobrze nie będę przypominał skąd), ale od 70-75 minuty nasza przewaga była już bezdyskusyjna i dało się wyczuć, że jeśli wpadnie jakaś bramka to tylko dla nas. No i tak się stało, a dzieła dokończył Wiśnia. Owszem dzieło mogło być efektowniejsze i nie chodzi o Wiśnię, ale całokształt. Amen. Mecz zakończony wynikiem 5:3 i co tam jest w tym wypadku najistotniejsze? Aha 3 punkty! Mogła być dwucyfrówka, ale mógł być i remis. Przy stykowym wyniku ciężko gra się w obronie, a dzisiaj wynik stykowy na (wyimaginowanej) tablicy wyników był częsty – pewnie stąd wzięły się rzadko spotykane błędy.

Jeszcze jedno słowo – gdyby ktoś psioczył na skuteczność – mamy (razem z Brzeźnem) najwięcej strzelonych goli w A-klasie, a w ostatnich trzech meczach trafialiśmy do siatki rywali 15 razy!!! (licząc sparing z Czerniejewem nawet 21 tylko, że wtedy liczymy cztery mecze, a nie trzy). Krótki wniosek. W czym tkwi siła Pelikana? W OFENSYWIE! Bo obrona w każdym meczu jest komponowana eksperymentalnie i mówię to, i widzę to ja – obrońca, czyli słowami James’a Hetfield’a: Sad but True (jak ktoś nie wie kim jest James Hetfield to słabo).

P.S. Z ławki rezerwowych (oprócz Aki) atakowali: Borek za Patryka i Ja czyli Stary Rataj za równie starego Kaszę (tu puszczam oko do Kaszy i proszę o nie obrażanie się) 


Niestety, ale tylko zarejestrowani uzytkownicy moga dodawac komentarze...
Wszelkie prawa zastrzeżone Pelikan Niechanowo 2014 r.

hurtownia sportowa

hotele Gniezno
serwisy WWW