-:-
,


Pelikan
4-0
Orkan M.
Klasa B 10/11, 05.06.2011, 11:00
Planty Niechanowo
  1. Maratończyk... 33
  2. Polonia Poznań 29
  3. Błękitni II... 28
6. Pelikan... 22

Gospodarz.pl
Orkan Działyń 1 - 3 Polonia Poznań
Zawisza Dolsk 2 - 1 GKS Gułtowy
Polonia II Środa Wielkopolska 2 - 5 Phytopharm Klęka
Pelikan Niechanowo 1 - 1 Orkan Jarosławiec
Wełnianka Kiszkowo 0 - 4 Maratończyk Brzeźno
Wielkopolska II Komorniki 3 - 1 Pogoń Książ Wielkopolski










Kandydat do awansu zatrzymany
piątek, 12.06.2009 dodał ratajkomentarze: 3,   źródło: wlasne wyświetleń: 4395
Pelikan Niechanowo

Wielka szkoda, że ten sezon już się zakończył. W niezwykle istotnym, głównie dla naszych gości, meczu udało nam się podtrzymać zwycięską passę, a przy okazji pozbawić Orkan szans na awans. Awans, o który w ogóle nie walczyli, gdyż z taką opinią spotkałem się po meczu. Dziwne. Pewnie właśnie dlatego dziś przegrali. Specjalnie. W sumie to bramkę na 2:1 sami sobie strzelili więc może faktycznie o awansie nie myśleli. Chociaż twierdzenie „sami strzelili” byłoby zbytnim uproszczeniem, ale o tym za chwilę. O to zwycięstwo musieliśmy mocno powalczyć. Jedna rzecz nam nie groziła w tym meczu – brak motywacji. Z początku wydawało się, że ten mecz rozegramy jak mecz wyjazdowy. Sporo osób z Jarosławca a nas jakoś mało. Ludzie, którzy przyjechali z Orkanem ubliżają nam już podczas rozgrzewki, a naszych sympatyków nie widać. Być może miało to związek z jakąś procesją bo z biegiem czasu się pojawili i to całkiem sporo - jak na nasze warunki i nie pozostawali dłużni wobec niewybrednych uwag naszych oponentów. Celowo zresztą w odniesieniu do sympatyków gości nie piszę kibice, bo na takie miano nie zasłużyli. Kibicowanie nie polega na biciu miejscowych, a z tego co słyszałem to chłopak z Niechanowa wylądował w szpitalu po tym jak go (brak słów jak nazwać tę hołotę) pobili. Mało tego cała sytuacja nie miała nic wspólnego z meczem, gdyż miała miejsce w przerwie w okolicach sklepu.

Z reguły o ekipach naszych rywali się nie rozpisuję, staram się skupiać na naszej grze, ale ekipa z J-c jest dość specyficzna. O ile to dobre słowo. Nikt ich chyba w b-klasie nie lubi. Trudno się dziwić. Oprócz umiejętności (tych niektórym zawodnikom odmówić nie można) trzeba prezentować jeszcze coś sobą. Do Puszczykowa sporo im brakuje jednak mimo wszystko żałuję, że to nie oni awansowali, gdyż jeden sezon odpoczynku od Jarosławaca by się przydał. Pewnie nie więcej niż jeden, bo długiego stażu  w A-klasie bym im nie wróżył. Przeważnie jest tak, że wynik determinuje postawę wobec przeciwnika – jak wygrywamy jesteśmy mili, jak przegrywamy trochę mniej, ale drużyna Orkanu jest zawsze wredna.

Co prezentują panowie z okolic Środy wiadomo od dawna. Dziwie się tylko sędziom, którzy miast temperować ich od początku pozwalają na często chamską grę. W którymś momencie nie wytrzymałem i zapytałem pana z gwizdkiem jak długo będzie pozwalał na takie zagrywki i kiedy zacznie karać faulujących. Odpowiedział : „za chwilę” tyle tylko, że to było w okolicach 85 minuty...

            O sędziowaniu więcej też nie będzie. Od jakiegoś czasu już mi się znudziło. Właściwie to mógłbym napisać jeden akapit, który wystarczyłoby do każdej relacji wkleić. Szukając pozytywów w ocenie arbitra trzeba przyznać, że pomyłki zdarzają się i w jedną, i w drugą stronę, z taką myślą – przed następnym sezonem będę się oswajał. My odbieramy to w sposób subiektywny więc zawsze wydaje się, iż myli się na korzyść naszych rywali, a tak niekoniecznie być musi. Zresztą sam powinienem obejrzeć dzisiaj żółtą kartkę, po faulu w końcówce, ale takowej nie dostałem.

Tyle o sprawach „okołomeczowych”. Czas przejść do meritum. Zacznę od składu, bo po meczu w Działyniu zapomniałem o nim napisać. Z emocji chyba. Tyle, że nikt, oprócz Błażeja – brata Radzia, tego nie zauważył, a nawet jak zauważył to mi nie powiedział. W bramce od pierwszych minut wystąpił Zbyszek. Zmiana, która nastąpiła na tej pozycji w przerwie nie miała nic wspólnego z jego postawą, bo jak później stwierdziliśmy przy bramce nie miał szans, tylko była od początku zapowiedziana przez trenera. W drugiej połowie zastąpił go Wiosna. Obrona w tradycyjnym już zestawieniu czyli Radziu, Maciej i bracia Winkel. Pomoc również tradycyjnie – co mnie osobiście bardzo cieszy – czyli Stupa, Robak, Borek i ja. W ataku pod nieobecność kontuzjowanego Kaszy zagrali Aka i Bleki.

Początek meczu nie wskazywał jednoznacznie kto walczy o awans, a kto nie gra o nic. Chwilami można było sądzić, że to my o coś walczymy. Niestety szybko straciliśmy gola. Strzał, do którego sam strzelający niezbyt się przyłożył, okazał się na tyle precyzyjny by znaleźć drogę do naszej siatki. Po tej sytuacji trochę się obawiałem, że goście złapią wiatr w żagle jednak nic takiego nie miało miejsca. Próbowali prostymi środkami dostać się pod naszą bramkę jednak efektu w postaci bramek taka gra nie przyniosła. My graliśmy jednak trochę nerwowo. Strzałów było mało, a jeśli już to jakieś nieprzygotowane, zbyt pochopne, słabe, bądź niecelne. Zresztą z tej pierwszej połowy nic szczególnego sobie w tej chwili nie przypominam. Typowe 7-mo ligowe kopanie, walka, straty, przejęcia, rzuty rożne, wolne, auty, itp.

W przerwie trener przypomniał o naszym poprzednim pojedynku gdzie sytuacja wyglądała podobnie. Przestawił ustawienie na bardziej ofensywne: Tomek Winkel przeszedł do ataku w miejsce Blekiego, który został zmieniony przez Tomka Pietrzaka, który z kolei zajął miejsce na prawej obronie. Trochę to skomplikowane, ale co najważniejsze – przyniosło efekt. Nie minęły pewnie dwie minuty drugiej połowy, a już cieszyliśmy się z remisu. Strzelał Stupa – tylko lekko, za piłką poszedł Zinio i wślizgiem ubiegł bramkarza gości. A ci im gorszy  wynik tym gorzej grają. My graliśmy swoje. Biorąc pod uwagę potencjał rywala wyglądało to dobrze. Zwłaszcza, że ich gra jest łatwa do rozszyfrowania, od dawna opiera się na graczach z nr 9 i 10 a jeśli im nie idzie, to od razu odbija się to na wyniku drużyny. W tej części spotkania dowiezienie remisu do końca wydawało się formalnością, strzelenie przez nas bramki też nie byłoby niespodzianką. I w końcu udało się. Po dośrodkowaniu Macieja, z rzutu wolnego, z okolic linii środkowej. Najwyżej w polu karnym wyskoczył obrońca gości, który delikatnie musnął piłkę i tym samym skierował ją do bramki nad swoim bramkarzem. Zawodnicy nie wykazali jednak niezbędnej w tej sytuacji determinacji i nie dane im było nawet wyrównać. Parę razy faulowali. Raz trochę się kotłowało w narożniku boiska, raz ja im pomogłem, gdy zamiast wślizgiem wybić piłkę w aut podałem do rywala i było groźnie i tyle. Przez emocje związane z meczem sporo szczegółów mi umknęło więc jeśli ktoś chce coś dodać to śmiało. Najważniejsze jest to, że wygraliśmy i zakończymy sezon w czołówce z niewielką stratą punktową do liderów. no i bezcenna jest mina Tomka Pietrzaka, gdy po meczu mógł powiedzieć: „do zobaczenia na jesień”, a może nawet bardziej bezcenne są miny rywali gdy to usłyszeli.

            Co prawda liga gra jeszcze w niedzielę, ale już dziś awansu gratulujemy drużynom Polonii II Środa oraz Lasu Puszczykowo. A spadku współczuć nikomu na szczęście nie  musimy.

 

Udostępnij

Komentarze

piątek, 12 czerwiec 2009, 01:25 tomken / komentarzy: 20
rati, cacy relacja, wynik wprawia mnie wdumę, ale to nic w porównaniu z dumą jaką odczuwam z gry całego zespołu; dojrzała, konsekwentna, oparta na założeniach omawianych w szatni, prosta i zabójcza, co do rywala to chyba nawet w b klasie nie powinno być miejsca dla takiej dawki debilizmu, chamstwa i zwykłej głupoty, wstyd mi, że oni także mają czelność nazywać siebie piłkarzami, incydenty okołomeczowe dla prokuratury, jeżeli istnieje taka możliwość warto byłoby pomyśleć o wniosku do WZPN-u o dyskwalifikację dla tego pseudoklubiku z wioski jarosławiec i tego chamstwa w koszulkach z numerami, chamstwa, które z piłką ma niewiele wspólnego
piątek, 12 czerwiec 2009, 08:43 aka / komentarzy: 18
kurde Ci sędziowie to już jest przegięcie...jak koleś sobie nie radzi to mecz wygląda jak wygląda...czyli kopanina...i uciekanie z nogami...a co tu myśleć o grze w piłkę!
Ten cały sezon 2008/2009 mimo, że nie dał awansu trzeba uznać za udany...i jak tu na jesień znów nie zasmakować woni szatni i czasami zimnej wody z pod prysznica;)
niedziela, 14 czerwiec 2009, 18:12 Pyndek / komentarzy: 75
Relacje debeściarska myślałeś rati o karierze dziennikarskiej, jeśli nie to Cię namaszczam masz moje poparcie-będziesz rzecznikiem prasowym Pelikana co ty na to? Acha Pany to była przyjemność 1 stopnia odebrać tym...... (brak słów) awans. Jeszcze tak mnie w****... że jesieniom żeby mnie dogonić każdy z nich musi sobie 2 butle z tlenem zamówić.

Niestety, ale tylko zarejestrowani uzytkownicy moga dodawac komentarze...
Wszelkie prawa zastrzeżone Pelikan Niechanowo 2014 r.

hurtownia sportowa

hotele Gniezno
serwisy WWW